Notatki z ucieczki – piątek

Piątek, 9 wrze­śnia – Kontrola i bez­pie­czeń­stwo (larp i se­rio­us bu­si­ness)

Kochany dzien­ni­ku!

Fascynującym jest, jak zmie­nia się kli­mat uciecz­ki w za­leż­no­ści od skła­du uczest­ni­ków. Zupełnie in­ne te­ma­ty, po­dej­ście, roz­k­mi­ny. Inne wra­że­nia z tych sa­mych gier, in­ne do­świad­cze­nia i punk­ty wi­dze­nia. Odkąd wy­je­cha­li Mochoccy a przy­je­cha­ły dziew­czy­ny czu­je się, jak­bym był na zu­peł­nie in­nym wy­jeź­dzie.
Kiedyś wy­da­wa­ło nam się, że do­ce­lo­wo na HLR po­win­ny być ze dwa tu­zi­ny uczest­ni­ków. Przez ca­ły czas. Teraz zu­peł­nie so­bie te­go nie wy­obra­żam – jak pra­co­wać w ta­kim tłu­mie?… 😉

Temat: GIT – sys­tem kon­tro­li wer­sji

Dzisiaj pa­łecz­kę prze­jął Bartek, któ­ry opo­wie­dział nam jak in­for­ma­ty­cy ra­dzą so­bie z uni­ka­niem roz­bież­no­ści w do­ku­men­ta­cji, nad któ­rą pra­cu­je kil­ka osób. Problem do­ty­czy rów­nież i na­sze­go śro­do­wi­ska. Coraz czę­ściej zda­rza się prze­cież, że nad grą pra­cu­je kil­ka osób na co dzień miesz­ka­ją­cych z da­la od sie­bie. Dokumenty go­ogle dość do­brze speł­nia­ją swo­ją ro­le i po­zwa­la­ją unik­nąć wie­lu pro­ble­mów kie­dyś bę­dą­cych co­dzien­no­ścią (na przy­kład jak skle­ić w je­den do­ku­ment pli­ki two­rzo­ne przez kil­ka osób). Pomimo te­go wciąż zda­rza­ją się sy­tu­acje, w któ­rych pra­ca wie­lo­oso­bo­wa po­wo­du­je two­rze­nie me­ry­to­rycz­nych, lo­gicz­nych czy sty­li­stycz­nych nie­zgod­no­ści.

Warto by­ło za­po­znać się z me­to­do­lo­gią pra­cy w bran­ży IT. Ciekawe, czy ta­ki GIT dla lar­pow­ców kie­dyś się po­ja­wi?

Na proś­bę Karoliny i Shilay Bartek uzu­peł­nił pre­zen­ta­cję o skró­co­ną wer­sję swo­jej pre­zen­ta­cji o za­rzą­dza­niu pro­jek­ta­mi w me­to­do­lo­gii wa­ter­fall (nie­za­le­ca­ne) i scrum (in­spi­ru­ją­ce).

Temat: Oś de­ik­tycz­na

Poproszony o spi­sa­nie ostat­niej czę­ści swo­je­go wy­kła­du o em­mer­sji Michał na­de­słał nam świet­ny i kom­plet­ny tekst, któ­ry nada­wał­by się na osob­ną pre­zen­ta­cję. Prezentujemy go po­ni­żej, czap­ki z głów pa­nie Michale, sza­cun że ci się chcia­ło, dzię­ki że zna­la­złeś czas! 🙂

Mały, aka­de­mic­ki przy­czy­nek do dys­ku­sji o im­mer­sji: teo­ria prze­su­nię­cia de­ik­tycz­ne­go (de­ic­tic shift) w uję­ciu Dana McIntyre z Point of View in Plays (2006). Deiksa to umiej­sco­wie­nie cze­goś (oso­by, zda­rze­nia, przed­mio­tu) w kon­tek­ście cza­su, prze­strze­ni, toż­sa­mo­ści i re­la­cji z in­ny­mi ele­men­ta­mi. Ludzka per­cep­cja jest zo­rien­to­wa­na na cen­trum de­ik­tycz­ne, któ­re­go wyj­ścio­wy punkt od­nie­sie­nia to „ja” „tu­taj” i „te­raz”. Z te­go punk­tu wi­dze­nia po­strze­ga­my rze­czy­wi­stość i na­sze w niej miej­sce. Ale nie ma­my więk­sze­go pro­ble­mu z prze­su­nię­ciem te­go cen­trum per­cep­cyj­ne­go na dru­gą oso­bę, wy­obra­ża­jąc so­bie, jak ona po­strze­ga świat w swo­im po­lu de­ik­tycz­nym: „mo­ja pra­wa stro­na to two­ja le­wa stro­na”. Kiedy dru­gi czło­wiek opo­wia­da nam o swo­ich prze­ży­ciach, umie­my so­bie wy­obra­zić, jak wy­da­rze­nia prze­bie­ga­ły z je­go punk­tu wi­dze­nia. Umiemy prze­nieść nie tyl­ko oso­bę (ja), miej­sce (tu­taj) i czas (te­raz), ale tak­że de­ik­sę spo­łecz­ną (re­la­cja bli­sko­ści i sta­tu­su z in­ny­mi oso­ba­mi) i em­pa­tycz­ną (ro­dzaj i na­tę­że­nie emo­cji, ja­kie od­czu­wa­my wo­bec da­nych ele­men­tów kon­tek­stu).

Zgodnie z teo­rią prze­su­nię­cia de­ik­tycz­ne­go w nar­ra­to­lo­gii, na po­dob­nej za­sa­dzie prze­bie­ga emo­cjo­nal­ne za­an­ga­żo­wa­ine (im­mer­sja) w opo­wieść: w wy­obraź­ni prze­su­wa­my cen­trum de­ik­tycz­ne z wła­sne­go na de­ik­sę fik­cyj­ne­go bo­ha­te­ra. W tra­dy­cyj­nym po­dej­ściu, jak u ba­da­czy z State University of New York (Galbraith i in., 1995), prze­su­nię­cie de­ik­tycz­ne ma za­wie­szać czy­tel­ni­ko­wi wła­sne cen­trum de­ik­tycz­ne z re­al­ne­go świa­ta i za­stę­po­wać je de­ik­sa­mi po­sta­ci wzglę­dem świa­ta fik­cji. Gdy nar­ra­tor prze­ska­ku­je mię­dzy punk­ta­mi wi­dze­nia róż­nych bo­ha­te­rów, na­sza czy­tel­ni­cza per­cep­cja ro­bi ko­lej­ne prze­su­nię­cia, wy­trą­ca­jąc nas z jed­ne­go po­la de­ik­tycz­ne­go i wrzu­ca­jąc w dru­gie. Zamiast ta­kich gwał­tow­nych prze­sko­ków zda­rza się też zja­wi­sko roz­kła­du de­ik­tycz­ne­go (de­ic­tic de­cay), gdy per­cep­cja po­sta­ci jest za­zna­czo­na tyl­ko na po­cząt­ku tek­stu, ale po­tem nie­pod­trzy­my­wa­na, np. gdy po­czą­tek tek­stu za­po­wia­da su­biek­tyw­ną wi­zję bo­ha­te­ra („pa­mię­tam, jak kie­dyś…”), a dal­sza nar­ra­cja pro­wa­dzo­na jest w sty­lu obiek­tyw­nym. Czytelnik mo­że za­po­mnieć, że mia­ło to być daw­ne wspo­mnie­nie bo­ha­te­ra i wczuć się w opi­sy­wa­ne wy­da­rze­nia tak, jak­by bo­ha­ter prze­ży­wał je na bie­żą­co.

Dan McIntyre wpro­wa­dza waż­ne mo­dy­fi­ka­cje do po­wyż­szej teo­rii, za­po­ży­cza­jąc po­ję­cia po­wią­za­nia (bin­ding) i eks­po­no­wa­nia (pri­ming) z teo­rii ram kon­tek­sto­wych (Emmott, 1997). W wiel­kim skró­cie mó­wiąc, czy­tel­nik se­gre­gu­je so­bie in­for­ma­cje o świe­cie nar­ra­cji na nie­epi­zo­dycz­ne (ak­tu­al­ne dla ca­łe­go świa­ta) i epi­zo­dycz­ne (ak­tu­al­ne w da­nej sce­nie). Wszystkie po­sta­cie, przed­mio­ty i miej­sce po­je­dyn­czej sce­ny sta­no­wią wspól­ną ra­mę kon­tek­sto­wą (kon­tekst tej­że sceny-epizodu), czy­li są po­wią­za­ne (bo­und). Gdy nar­ra­cja dzie­li się na róż­ne sce­ny roz­gry­wa­ją­ce się w róż­nych miej­scach, ta­kich ram kon­tek­sto­wych bę­dzie wie­le. Uwaga czy­tel­ni­ka kon­cen­tru­je się na ak­tu­al­nie od­czy­ty­wa­nej sce­nie, któ­ra po­chła­nia w da­nym mo­men­cie naj­wię­cej uwa­gi, jest więc eks­po­no­wa­na (pri­med). Ale czy­tel­nik wciąż pa­mię­ta kon­tekst po­przed­nich epi­zo­dów i in­for­ma­cje nie­epi­zo­dycz­ne, mi­mo że przy lek­tu­rze da­ne­go epi­zo­du te in­ne są nie­ek­spo­no­wa­ne (unpri­med). Dan McIntyre pro­po­nu­je po­dob­ne spoj­rze­nie na po­la de­ik­tycz­ne, któ­re są czę­ścią ram kon­tek­sto­wych. W ludz­kiej świa­do­mo­ści mo­gą być ak­tyw­ne dwa de­ik­tycz­ne cen­tra jed­no­cze­śnie – na­sze wła­sne w na­szym świe­cie i po­sta­ci w świe­cie fik­cji – ty­le, że o róż­nym stop­niu eks­po­zy­cji. To, któ­re­mu po­świę­ca­my mniej uwa­gi, bę­dzie nie­ek­spo­no­wa­ne (unpri­med), to waż­niej­sze bę­dzie wy­eks­po­no­wa­ne (pri­med). Poziom wy­eks­po­no­wa­nia też jest stop­nio­wal­ny: jed­no cen­trum mo­że być eks­po­no­wa­ne (pri­med) tyl­ko tro­chę bar­dziej niż dru­gie, al­bo znacz­nie bar­dziej (pri­med and pro­mi­nent).

Przeniesienie sze­ściu punk­tów do­świad­cze­nia czy­tel­ni­cze­go (McIntyre 2006: 117) z czy­ta­nia książ­ki do gra­nia lar­pów wy­glą­da­ło­by tak:

  1. W co­dzien­nym ży­ciu na­sze ba­zo­we po­le de­ik­tycz­ne jest po­wią­za­ne (bo­und) z kon­tek­stem re­al­ne­go oto­cze­nia i przez więk­szość cza­su eks­po­no­wa­ne (pri­med), bo przez więk­szość cza­su po­strze­ga­my świat z per­spek­ty­wy wła­snej a nie cu­dzej.
  2. Gdy za­czy­na­my grać w lar­pa, re­al­ny świat tra­ci eks­po­no­wa­ną po­zy­cję (unpri­ming). Przenosimy uwa­gę na de­ik­sy na­szej po­sta­ci (pri­ming), i na de­ik­sy in­nych po­sta­ci z któ­ry­mi wcho­dzi­my w in­te­rak­cje. Ale na­sza re­al­na oso­ba po­zo­sta­je po­wią­za­na (bo­und) z kon­tek­stem re­al­ne­go świa­ta, w któ­rym je­ste­śmy gra­cza­mi na lar­pie.
  3. Jeśli gra­my bez prze­szkód i za­kłó­ceń ze stro­ny re­al­ne­go świa­ta, w pro­ce­sie roz­kła­du de­ik­tycz­ne­go (de­ic­tic de­cay) stop­nio­wo za­po­mi­na­my o kon­tek­ście re­al­ne­go świa­ta. Nasza ba­zo­wa per­cep­cja po­la de­ik­tycz­ne­go prze­sta­je być po­wią­za­na (unbin­ding) z re­al­nym świa­tem. To de­ik­sy po­sta­ci sta­ją się ba­zo­we i pro­mi­nent­nie eks­po­no­wa­ne (pri­med and pro­mi­nent) dla na­szej per­cep­cji.
  4. W trak­cie gry spo­ty­ka­my in­ne po­sta­cie ma­ją­ce wła­sne cen­tra de­ik­tycz­ne, po­wią­za­ne (bo­und) z kon­tek­sta­mi kon­kret­nych scen. Gdy kon­cen­tru­je­my uwa­gę na cu­dzej po­sta­ci i wy­obra­ża­my so­bie jej punkt wi­dze­nia, jej de­ik­sy mo­gą chwi­lo­wo po­chła­niać wię­cej na­szej uwa­gi niż de­ik­sy na­szej po­sta­ci – cu­dze po­le de­ik­tycz­ne bę­dzie przez tę chwi­lę bar­dziej eks­po­no­wa­ne (pri­med).
  5. Jeśli pod­czas gry re­al­ny świat przy­po­mni o so­bie ja­ki­miś za­kłó­ce­nia­mi czy na­wią­za­nia­mi off-game, na­sze ba­zo­we po­le de­ik­tycz­ne znów się po­wią­że (bin­ding) z kon­tek­stem re­al­ne­go świa­ta. Od licz­by, cza­su trwa­nia i „mo­cy” ta­kich za­kłó­ceń za­le­ży, czy to po­wią­za­nie (bin­ding) wy­su­nie re­al­ny świat na plan pierw­szy (pri­ming), tym sa­mym de-eksponując (unpri­ming) po­le de­ik­tycz­ne na­szej po­sta­ci. Jeśli off-game’owe za­kłó­ce­nia są ma­ło istot­ne i krót­ko­trwa­łe, to świa­do­mość re­al­ne­go świa­ta po­zo­sta­nie dla nas mniej eks­po­no­wa­na (unpri­med) niż per­spek­ty­wa na­szej po­sta­ci, któ­ra po­zo­sta­je po­wią­za­na (bo­und) ze świa­tem fik­cji.
  6. Po za­koń­cze­niu gry na­sze ba­zo­we po­le de­ik­tycz­ne wy­cen­tro­wu­je się zno­wu na re­al­nym oto­cze­niu (bo­und and pri­med).

Do roz­wa­że­nia po­zo­sta­je, czy te pro­ce­sy w lar­pach prze­bie­ga­ją iden­tycz­nie jak w li­te­ra­tu­rze, np. czy w lar­pie moż­li­we jest cał­ko­wi­te od­pię­cie per­cep­cji od re­al­ne­go oto­cze­nia jak w pkt. 3. Pod ką­tem hardkon-retreatowej dys­ku­sji o anty-immersji i emer­sji naj­bar­dziej in­te­re­su­je mnie pkt. 5 i gło­szo­na przez McIntyre’a moż­li­wość jed­no­cze­sne­go mo­ni­to­ro­wa­nia dwóch róż­nych cen­trów de­ik­tycz­nych. Przez dłu­gi czas w lar­po­wych roz­wa­ża­niach o im­mer­sji sta­wia­no twar­dą gra­ni­cę mię­dzy per­cep­cją i wie­dzą gra­cza a per­cep­cją i wie­dzą po­sta­ci. Ideałem nor­dyc­kie­go im­mer­sjo­ni­zmu szko­ły Turku by­ło cał­ko­wi­te wy­zby­cie się wła­snych, po­za­gro­wych my­śli i od­czuć. Jeśli wcho­dzisz w tryb my­śle­nia ja­ko ty-gracz (nie po­stać), wy­pa­dasz z ro­li i tra­cisz im­mer­sję. Postrzegać moż­na al­bo ja­ko gracz, al­bo ja­ko po­stać – moż­na się mię­dzy ty­mi ro­la­mi prze­łą­czać, ale nie mo­gą być ak­tyw­ne na­raz. Alternatywy wo­bec ta­kie­go zero-jedynkowego ro­zu­mie­nia lar­po­wej im­mer­sji już się po­ja­wia­ły. Harviainen i Montola pi­sa­li o se­mio­tycz­nej re-sygnifikacji i re­duk­cji ej­de­tycz­nej ja­ko o pro­ce­sach bu­du­ją­cych im­mer­syj­ną per­cep­cję po­sta­ci za po­mo­cą (a nie wbrew) per­cep­cji oto­cze­nia przez gra­cza. Emocjonalny bleed-out, wy­ni­ka­ją­cy z lar­po­wej im­mer­sji, prze­no­si za­war­tość em­pa­tycz­nej de­ik­sy po­sta­ci na de­ik­sę gra­cza, bar­dzo wy­raź­nie prze­kra­cza­jąc gra­ni­cę gracz/postać. Niedawno po­ja­wi­ła się kon­cep­cja ste­erin­gu, zgod­nie z któ­rą off-game’owe kal­ku­la­cje mo­gą pro­wa­dzić do zwięk­sze­nia im­mer­sji. Innym świe­żym kon­tek­stem jest ame­ry­kań­ski spór wo­kół con­sent me­cha­nics, któ­re są off-game’owymi in­tru­zja­mi w sce­ny o wy­so­kim po­ten­cja­le im­mer­syj­no­ści: prze­ciw­ni­cy tych me­cha­nik mó­wią o ruj­no­wa­niu im­mer­sji, zwo­len­ni­cy uwa­ża­ją, że im­mer­sja nie­wie­le od te­go ucier­pi. W pa­ru ostat­nich tek­stach (2015, 2017) Sarah Bowman wprost mó­wi, że im­mer­sja w po­stać mo­że współ­ist­nieć z pew­nym po­zio­mem świa­do­mo­ści siebie-gracza w myśl kon­cep­cji „aesthe­tic do­ubling” z pe­da­go­gi­ki dra­my. Koncepcja McIntyre’a po­stu­lu­ją­ca dwa po­la de­ik­tycz­ne, któ­re w ludz­kiej per­cep­cji mo­gą być ak­tyw­ne jed­no­cze­śnie lecz o róż­nym na­tę­że­niu, do­brze się w tę dys­ku­sję wpi­su­je.

Michał Mochocki

Debata: Mechaniki bez­pie­czeń­stwa

Wieczór upły­nął nam – pra­wie w ca­ło­ści – na dys­ku­sji o sta­tu­sie me­cha­nik bez­pie­czeń­stwa. Zaczęliśmy od pre­zen­ta­cji ra­dy­kal­ne­go amerykańsko-nordyckiego ma­ni­fe­stu Murray Brown. Zgodnie uzna­li­śmy, że w co naj­mniej kil­ku punk­tach idzie on sta­now­czo zbyt da­le­ko. Kontrowersyjnych frag­men­tów (punk­ty 8 do 10, na te­mat bra­ku pra­wa do obro­ny przed oskar­że­nia­mi o wy­rzą­dze­nie krzyw­dy) pró­bo­wa­ła bronić/wytłumaczyć Shilay, ale nas nie prze­ko­na­ła.
Pół żar­tem, pół se­rio uzna­łem, że ten ma­ni­fest mnie ra­ni, więc w myśl wy­żej za­cy­to­wa­nych punk­tów w kom­bi­na­cji z punk­tem 18 (I will not for­ce my fe­elings, ide­as, or de­si­res upon ano­ther com­mu­ni­ty mem­ber) mam pra­wo do­ma­gać się je­go usu­nię­cia i prze­pro­sin… Szybko jed­nak wró­ci­li­śmy do kon­kre­tów.
Temat słów bez­pie­czeń­stwa wał­ko­wa­li­śmy przez więk­szość dro­gi po­wrot­nej z te­go­rocz­nej KOLI z Karoliną, Piotrkiem i Pticą. Chodziło nam o to, że ge­ne­ral­nie nie ćwi­czy się sto­so­wa­nia słów bez­pie­czeń­stwa przed gra­mi i w sy­tu­acji praw­dzi­wie groźnej/dyskomfortowej mo­gli­by­śmy – bę­dąc pod wpły­wem du­że­go stre­su – nie być w sta­nie w ogó­le ich użyć.

Nie chcąc zmie­niać te­go wpi­su w sąż­ni­sty fe­lie­ton…

  • Udało nam się zło­żyć li­stę pod­sta­wo­wych me­cha­nik bez­pie­czeń­stwa, o któ­rych sły­sze­li­śmy / sto­so­wa­li­śmy je. Chcemy zba­dać ich roz­po­zna­wal­ność w lar­po­wej spo­łecz­no­ści, więc spo­dzie­waj­cie się nie­ba­wem an­kie­ty na LARP Poland.
  • Zrobiliśmy za­ło­że­nia do warsz­ta­tów sto­so­wa­nia słów / me­cha­nik bez­pie­czeń­stwa. Marzą nam się ćwi­cze­nia, któ­re po­dzia­ła­ją tro­chę jak kur­sy sa­mo­obro­ny. Wierzymy, że war­to prze­ćwi­czyć swo­je re­ak­cje w kon­tro­lo­wa­nych wa­run­kach za­nim znaj­dzie­my się w nie­kom­for­to­wej sy­tu­acji w trak­cie gry.

Zdecydowaliśmy też, że naj­praw­do­po­dob­niej zi­mą / wio­sną (kie­dy ka­len­darz im­prez lar­po­wych bę­dzie mniej za­peł­nio­ny) zor­ga­ni­zu­je­my (Piotrek, Karolina i Kula)

Weekendowe Warsztaty Technik Larpowych

Zaprosimy Was do Trójmiasta, aby wspól­nie prze­ćwi­czyć tech­ni­ki pre­ga­me, bu­do­wa­nia re­la­cji, sto­so­wa­nia słów i ge­stów bez­pie­czeń­stwa oraz de­brie­fin­gu.

Więcej in­for­ma­cji po­da­my je­sie­nią 🙂

Jutro ostat­nie pre­zen­ta­cje i se­sja na­no­lar­pów. Ciekawe, ja­kie gry stwo­rzy­my „na do wi­dze­nia”…